Święta, święta i po świętach.

Niewielu z nas miało w sobie odwagę, aby stanąć po świętach na wadze. Po co? Wszyscy wiemy, że w większości przypadków okazałoby się, że przytyliśmy co najmniej kilogram, jak nie więcej.

Czy to oznacza, że cały nasz trud, który włożyliśmy w odchudzanie przez kilka miesięcy poszedł na marne?!

- Nie jest tak źle – uspokaja doktor Małgorzata Ossowska z Centrum Leczenia Otyłości Bossamed w Łodzi. – To normalne, że po świętach nasza waga jest większa. Jakie wyrzeczenia trzeba by sobie stawiać, aby nie spróbować makowca od babci, czy pieczeni cioci Zosi. Życie to też drobne przyjemności, których nie musimy sobie zawsze odmawiać. Ale trzeba pamiętać, że święta już za nami i koniec z rozpustą. Teraz przyszedł czas na rozsądne potraktowanie dbania o swoją wagę. Wróćmy więc do wypracowanych zdrowych nawyków żywieniowych. Waga spadnie, jeśli będziemy jeść zdrowo i nieduże porcje.

Alkohol ma kalorie?

Jednym z mitów jest to, że alkohol nie tuczy. Może tylko piwo, po którym panowie mogą się pochwalić po kilku latach regularnego kosztowania tego napoju. Jednak na co dzień nie doceniamy, jak bardzo kaloryczny jest alkohol. Okazuje się, że często liczymy kalorie, które serwujemy sobie w posiłkach, zupełnie przy tym pomijając wypijany alkohol. Okazuje się, że stanowi on nawet do 10 proc. dziennego spożycia kalorii. Jak to możliwe? Lampka wina zawiera około 180 kilokalorii, a jedno piwo ponad 200. To nie wszystko. Alkohol jest niewiele mniej kaloryczny od samego tłuszczu. Na gram alkoholu przypada 7 kcal, podczas gdy na gram tłuszczu 9 kcal. I niestety, w przeciwieństwie do tłuszczu….nie zawiera żadnych wartości odżywczych.

- Można śmiało więc postawić tezę, że lepsze dla odchudzania jest zjedzenie plastra szynki, niż wypicie lampki wina – mówi doktor Ossowska. – Jednak uspokoję wszystkich tych, którzy w czasie świąt jedli kaczkę z jabłkami i popijali ją czerwonym winem. Alkohol ma kalorie, na dodatek takie, które nie dają naszemu organizmowi żadnych większych korzyści. Ale wystarczy o tym pamiętać, gdy patrzymy na posiłek, który mamy zamiar zjeść. Wypijmy małą lampkę wina do tej tłustej kaczki, ale zachowajmy umiar we wszystkim. Nie dokładajmy do tego wielkiego kawałka sernika na deser i sałatki z majonezem na kolację. Święta już się skończyły. Teraz jest czas na powrót do zdrowej diety, która przecież nie oznacza rezygnacji ze wszystkiego co lubimy – dodaje lekarz dietetyk.

Przypominamy

Mężczyźni potrzebują średnio 2500 kcal dziennie, a kobiety 2000 kcal. Do tego musimy uwzględnić, jaki tryb życia prowadzimy. Czy jest to praca w ruchu, czy spędzamy cały dzień przy biurku. Ile się ruszamy w ciągu dnia. Czy uprawiamy czynnie jakiś sport, czy spędzamy wieczory z książką pod kocem. Wszystkie te rzeczy mają duży wpływ na to, czy wiosną ubierzemy naszą ulubioną obcisłą sukienką, czy pójdziemy na zakupy do sklepu dla puszystych.